Skoczogonki – białe robaki w doniczce. Jak rozpoznać, zapobiegać i zwalczać?

Skoczogonki (Collembola) to niewielkie stawonogi z grupy sześcionogów. W Polsce występuje około 470 gatunków, ale na świecie ilość gatunków może przekraczać nawet 50 tysięcy. To kilkumilimetrowe, bezokie i bezskrzydłe owady, posiadające 4-6 członowe czułki i sześciosegmentowy odwłok. Posiadają aparat gębowy gryzący lub kłująco ssący i występują licznie we wszystkich typach gleb – ściółce leśnej, mchu a nawet na śniegu. Odżywiają się głownie martwą materią organiczną, ale również żywymi roślinami.

Występujące w Polsce skoczogonki mają zwykle 2-3 mm długości i najczęściej jasne ubarwienie – białe, jasnobeżowe lub niebieskawe. Swoją polską nazwę zawdzięczają odwłokowi, wyposażonemu w widełki skokowe, które ułatwiają im poruszanie. A skaczą nie gorzej od pcheł! Przy masowej inwazji skoczogonków, wystarczy potrząsnąć rośliną, żeby zobaczyć, jak skaczą i kłębią się próbując schować się pod grudki ziemi. Żerują aktywnie głównie wieczorami i nocą.

Występujące naturalnie w glebie, żywiąc się materią organiczną, skoczogonki są pożytecznymi mieszkańcami podłoża, przerabiając martwe rośliny na świeżą próchnicę. Stają się szkodnikami, gdy przypadkiem zaplączą się na ograniczoną przestrzeń – na przykład do donicy i tam zaczynają rozmnażać. Wkrótce martwych części roślinnych zaczyna brakować, a skoczogonki zaczynają żerować na żywej roślinie.

Skąd biorą się skoczogonki w domu czy szklarni?

Skoczogonki naturalnie występują w glebie, jednak nie ma możliwości ich bezpośredniego przeniesienia do domowej uprawy w inny sposób, niż właśnie przez podłoże. Jeśli do sadzenia roślin pokojowych używa się podłoża z ogrodu lub z innego, niesprawdzonego źródła, można przypadkiem przynieść wraz z ziemią właśnie skoczogonki.

Niestety, skoczogonki dość często i masowo występują w kompoście, który jest dla nich idealnym miejscem, ze względu na dużą ilość materii organicznej – przyspieszają co prawda dojrzewanie kompostu, ale można niechcący wraz z kompostem zabrać je do szklarni, na grządkę czy do domu.

Żeby zapobiec ewentualnej inwazji, należy przede wszystkim pozyskiwać podłoże z wiadomego źródła. W razie wątpliwości, można również poddać je parowaniu, które niszczy zarówno formy dorosłe, larwy jak i jaja skoczogonka. Niestety, jest to metoda praco i czasochłonna, więc w przypadku konieczności parowania większej ilości podłoża, może okazać się zbyt skomplikowana do przeprowadzenia.

skoczogonek w doniczce
fot. depositphotos.com

Objawy żerowania skoczogonków na roślinach

Pierwszym objawem może być spowolnienie wzrostu rośliny, która osłabiona jest z winy podgryzionych przez owady korzeni.  Może dojść nie tylko do zahamowanie wzrostu, ale również obsychania rośliny. Dodatkowo, szkody poczynione przez skoczogonki są wrotami zakażenia dla wielu chorób – same skoczogonki również roznoszą choroby – głównie zarodniki Phytophtora (fytoftorozę) i Phytium (zgniliznę).

Jednocześnie, żerując na nadziemnych częściach rośliny, pozostawiają widoczne choć drobniutkie otwory w liściach i innych częściach rośliny.  W ogrodzie mogą siać spustoszenie wśród młodych siewek i rozsad, ponieważ uszkadzają zarówno już kiełkujące młode rośliny, jak i nasiona w ziemi, co może doprowadzić do całkowitego zniszczenia uprawy, zanim jeszcze na dobre wyrosła.

Metody zwalczania skoczogonków

Domowym sposobem na pozbycie się skoczogonków z doniczek jest zanurzenie jej wraz ze skażoną skoczogonkami ziemią w wiadrze lub innym pojemniku z wodą, w taki sposób, żeby woda przykryła zawartość donicy na kilka lub nawet kilkanaście centymetrów. Po paru godzinach woda wydobędzie skoczogonki z gleby i należy ją wylać wraz z niechcianymi gośćmi.

Po takim namaczaniu, rośliny nie podlewa się przez kilka dni – nawet do tygodnia. Nie tylko z powodu dużej ilości wody w podłożu, ale również dlatego, żeby przesuszyć, nawet przesadnie, podłoże w donicy. Skoczogonki nie lubią suszy, dlatego ewentualnie pozostałe owady same odejdą. Minusem takiej „kuracji” jest fakt, że niektóre rośliny, wrażliwe na przesuszenie mogą jej nie przetrwać. Dodatkowo sposób ten zwalcza tylko dorosłe postaci skoczogonków, pozostawiając w podłożu jaja i larwy. Dlatego zabieg trzeba będzie powtórzyć. Z oczywistych przyczyn, zabiegu nie można przeprowadzić w szklarni ani w przypadku uprawy gruntowej.

Alternatywą dla powyższej metody są chemiczne insektycydy, które zwalczą inwazję skoczogonków.
Popularnym i w miarę łatwym do zastosowania sposobem są pałeczki owadobójcze. Świetnie sprawdzą się w przypadku domowych roślin doniczkowych czy niewielkich upraw. Działanie pałeczek jest wydłużone, ponieważ substancje z nich uwalniane są systematycznie przez dłuższy czas, dlatego zwalczają one wszystkie formy skoczogonka.

W przypadku zaatakowania przez insekty większych areałów, trzeba będzie skorzystać z oprysku. Tradycyjnie opryskiem pierwszego rzutu jest Mospilan, Polysect lub Decis – preparaty te można użyć zarówno do oprysku jak i podlewania. Warto jednak wiedzieć, że oprysk najlepiej wykonać jest wieczorem lub nocą, ponieważ w ciągu dnia skoczogonki nie żerują i może on nie być w pełni skuteczny.

Można skorzystać również z ekologicznych zamienników, ale trzeba wziąć pod uwagę, że ich skuteczność będzie dużo niższa. Naturalnymi preparatami na szkodniki roślin są np. Agrocover lub Emulpar.

fot. główne depositphotos.com

Kasia

Wiedzę o roślinach zdobywam cały czas. Często teoria to jedno a życie życiem. Metodą prób i błędów poznaję świat roślin domowych aby dzielić się wiedzą na blogu. Wierzę, że każdy może nauczyć się uprawiać swoje ulubione rośliny w doniczkach.

Polecane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.